Photo Rating Website
Start Wyszukaj Wu wyd BN Wykaz tvsat wysokie PDW
wyprzedaż od komornika mieszkania

aaaaSTRONA GŁÓWNA - MACIEJ MORAWSKI ~ maciejmorawskiaaaa

Temat: "GP": Ceny mieszkań wzrosną o 10 proc. już w 2009
>>"Chyba kretynie nie zrozumiales ? Dla mnie zawsze pozostaniesz 'lublinski'"

Oh, myślę, że zarówno ja, jak i inni doskonale zrozumieliśmy. To już na prawdę
robi się zabawne jak wam - naganiaczom spadków - puszczają nerwy im bliżej końca
roku. Olbrzymie spadki, masowa wyprzedaż mieszkań przez deweloperów po kosztach,
dramatyczne sceny z udziałem komorników i biednych ludzi, co to nie mają na
spłatę raty - te wszystkie rzeczy wieszczone przez was na to lato jakoś nie chcą
się ziścić. No i zostanie "zero" z tak misternie wypracowywanej opinii
"analityka". :))

Aha, ja wiem, że nigdy nie przyznasz się do błędu, bo tacy jak ty tak już mają,
ale powtórzę jeszcze specjalnie dla ciebie: Lublin -> lubelski. Pamiętaj -
lubelski :))

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,778,83019970,83019970,_GP_Ceny_mieszkan_wzrosna_o_10_proc_juz_w_2009.html



Temat: 5 powodów, dla których warto kupować mieszkania
Jesteś pewny że nikt? Ile synu masz lat? 25, 26?
Nie słyszałeś nigdy o utracie płynności i wyprzedaży za bezcen i/lub bankructwie? I że jest superokazja C/WK<1 a firma pada i masz g...uzik?
A w przypadku inwestorów indywidualnych np utrata pracy plus wzrost zadłuzenia (CHF są po 2,70 ale sytuacja jest jeszcze tak niestabilna że rownie dobrze jak na 2,30 mogą zlecieć na 3,10PLN/CHF)
Licytacje komornicze to skrajny tego przypadek ale niestety bedziemy miec i takie przypadki. A kto straci prace ale bedzie miał olej w głowie bedzie wolał sprzedać za 80% wartosci niz zeby pozniej mu komornik opchnął za 2/3.
A jak dla Ciebei to wszystko taka superokazja to bierz synu, kupuj
www.komunikaty.pl - z menu wybierz: mieszkania, licytacje i jedziesz.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,24,88869045,88869045,5_powodow_dla_ktorych_warto_kupowac_mieszkania.html


Temat: Zdążyć przed komisją
kto forsuje tą grandę niech płaci kary, choćby i do grobowej dechy. Niech płaci
za swoje a nie za nasze to przynajmniej drugi cymbał może się trzy razy
zastanowi i cztery przeżegna zaczym głupotę popełni.

Przykładowo: średnio liche mieszkania to jakieś 100 tyś zł czyli po stówce od
Pana Wrony i Pana Augustyna i już jest z czego płacić
do tego autka prywatne też pewno nie są rzęchami za dwa kanty, to może i z 50
tauzenów się uzbiera przy dobrej pogodzie.
jak dobrze wymiecie przy licytacji to może ze stówkę znowu wyciągnie z
wyprzedaży telewizora, pralki, komputera laptopa, wersalki, pójdzie jak woda
obiecuję, trzeba dać tylko certyfikaty urzędowe że to orginalne po Panu Wronie i
po Panu Augustynie a reszta....
a niech tyrają za minimum socjalne minus alimenty. Załóżmy że pensja urzędnika
będzie ze 2,5 kanta bez potrąceń, no i dajmy na to że dziecka odchowane a
małżonka wyżywi się sama

2,5 * 12 miesięcy = 27 000 zł polskich rocznie od frajera
4 frajerów da stówkę rocznie czyli niech nam Pan Wrona i Augustyn i jeszcze
dwóch krzykaczy co najbardziej promowało tą brednię długo (co najmniej 10 lat) i
owocnie pracuje w urzędzie miasta za przywoitą wypłatę żeby komornik miał z
czego ściągać jak już zlicytuje im auta i izby mieszkalne.

Może nie będzie im wesoło, ale nam przynajmniej będzie lżej.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,55,68156937,68156937,Zdazyc_przed_komisja.html


Temat: Mieszkania za grosze: już ruszyła sprzedaż
blic napisał:

> W tym cały ambaras, że już utrzymany nie będzie. Spółdzielnia nie dostanie
> pieniędzy od kupujących.
Od spoldzielcow tez nie dostawala.
Istnieje administracja, ktora jest odpowiedzialna za stan techniczny domu.
Istnieja komornicy, ktorzy w ostatecznosci, przy czynszu uporczywie nie
placonym przez wlasciciela, moga go wyzuc z wlasnosci.

Istnieja wreszcie slumsy, dzielnice gdzie sila rzeczy przenosza sie menele i
wegetuja w rozpadajacych sie blokach.

Goska Thatcher rozdala podobnie counsilowe mieszkania w UK, wszyscy ja jeszcze
za to chwala (nie tylko beneficjenci), choc teraz Brown nawoluje znowu do
budowy mieszkan spolecznych.

To o czywiscie o wiele bogatsze spoleczenstwo, ale w l. 70 takie bogate nie
bylo.
"Uwlaszczenie" mieszkancow na mieszkaniach bylo jednym z przyczynkow boomu.

W jednej z ksiazek RAZa przeczytalem ciekawa koncepcje; przy calym szacunku dla
dokonan i koncepcji Balcerowicza autor pyta, czy nie moznaby zlikwidowac nawisu
inflacyjnego l. 80-tych przez wyprzedaz mieszkan komunalnych i
innych "spolecznych" ich mieszkancom. Oczywiscie po sztucznych, narzuconych
cenach. W poszukiwaniu wyjscia z sytuacji bez wyjscia.

Zadnego w tym celu osobistego nie mam.
Nie jestem ani wlascielem mieszkania postilonowego, z tych wyprzedawanych po
700 zlotych, ani spoldzielczego, z tych wyprzedawanych poprzednio po 5 tysiecy.
A czy ktos je "kupuje" za 5 tys, czy za 5 pln, to juz niewieka roznica.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,58,66795302,66795302,Mieszkania_za_grosze_juz_ruszyla_sprzedaz.html


Temat: Czynsze ostro w górę
W komunalnych lokalach mieszkają ludzie biedni - nawet jeżeli dostaną 90%
binifikaty, beda musieli się zapożyczyć na wykup. A potem nie będzie stać ich
na utrzymanie lokali... Czyli sąd, komornik, sprzedaż lokalu na licytacji, a
rodzina na bruk. Wyprzedaz lokali komunalnych to najnormalniejsza zbrodnia -
przeciez już teraz brakuje tysięcy takich mieszkań! Gminy chcą pozbyć się
problemu starych domów i kosztownych remontów przerzucajac to na lokatorów. A
kiedy już wszyscy zostaniemy włascicielami, bedzie można wprowadzić podatek
katastralny... I to głownie pod taki sceniariusz władze chcą budować nowe
mosty, tak by bezdomne rodziny miały gdzie przeczekać deszcz...
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,752,61218434,61218434,Czynsze_ostro_w_gore.html


Temat: Komornik w Domatorze
Komornik w Domatorze
I tak niewinnym zawsze wiatr w oczy, teraz mieszkańcy muszą spłacać sutenera,
który defraudował ich pieniądze. Oczywiście czynszu można nie zapłacić w
terminie, ale gdy sie nie zapłaci komornikowi w terminie konsekwencje mogą
sięgac nawet wyprzedaży majątku mieszkania po "przysłowiowej złotówce".
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,64,57483884,57483884,Komornik_w_Domatorze.html


Temat: Mieszkania z wyprzedaży
Mieszkania z wyprzedaży
> Ustawianie licytacji jest przestępstwem - mówi Iwona Karpiuk-Suchecka,
> prezes Krajowej Rady Komorniczej. - Nie wiem, jak jest w innych sądach, ale
> w warszawskim nie odbędzie się żadna licytacja, jeśli sąd nie będzie
> przekonany, że ogłoszenie wisiało przepisowe 30 dni.

Szanowna Pani Prezes, po co ta hipokryzja? Ustawianie licytacji rzeczywiście
jest przestępstwem, ale tylko wtedy, gdy ustawiają ją handlarze. Gdy
licytacje ustawia komornik nie ma już żadnego przestępstwa. Poniżej jest
wycinek artykułu z GW na ten temat z 14 lipca 2004 r. razem z opinią pewnego
komornika na temat ustawiania licytacji przez komorników. Na wszelki wypadek
skróciłem nazwiska bohaterom artykułu.

Łączę wyrazy szacunku

Wojciech Czaplicki


"komornik II rewiru Sądu Rejonowego w Starachowicach Szymon M. Znalazł
nabywcę już na drugiej licytacji - auto kupił Józef B. z wsi koło Stalowej
Woli. Jest on teściem pracującego u komornika asesora Bartosza K.
Licytacje były błyskawiczne. W piątek, 11 kwietnia 2003 r., jak wynika z
dokumentów komornika, nikt się nie zgłosił na pierwszą z nich. Wtedy, w
porozumieniu z bankiem, komornik ogłosił drugą licytację... w poniedziałek.
Nie ogłosił w prasie, jedynie na korytarzu. Mimo to w poniedziałek znalazło
się dwóch chętnych - oprócz B. był jeszcze Wojciech L. Jak udało nam się
ustalić, również osoba nieprzypadkowa - kolega K. ze studiów.
Po dziesięciu minutach takiej "licytacji" komornik sprzedał nissana za 17
tys. zł, czyli równo za połowę jego wartości kosztorysowej, i o 16 tys. zł
mniej niż wynosił wtedy dług wobec Pekao. Przedstawiciele banku nie
protestowali.
[...]
Szymon M., komornik rewiru II Sądu Rejonowego w Starachowicach: - Na pewno
prawo nie zostało złamane. Kodeks postępowania cywilnego nie mówi, w jakim
terminie można ogłosić drugą licytację.
[...]
Widać, że była to sprzedaż po znajomości - teściowi pracującego u Pana
asesora.
- No i co z tego, że teść? Prawo nie ma tu żadnych zastrzeżeń. Owszem, nie
mogą w licytacji brać udziału żona komornika i pracownicy zatrudnieni
służbowo, ale jeżeli on nawet poinformował teścia, nie widzę w tym nic
takiego. Nie przeczę, że cena była atrakcyjna, ale zapewniam, że jakby
przyjechali handlarze, byłoby tak samo. Oni już przed wejściem się dogadują,
kto ma kupić, i auto idzie po cenie wywoławczej. To już lepiej, żeby asesor
się dogadał z teściem, a nie z handlarzami. Przynajmniej wiem, że nie dorabia
na boku".

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,25,16428473,16428473,Mieszkania_z_wyprzedazy.html


Temat: Ceny mieszkań będą spadać jeszcze pół roku
Gość portalu: Włodek z Poznania napisał(a):

> inwestorów ma nawet kilka mieszkań, które tracą na wartości i na które muszą
> teraz szykować zwiększone zabezpieczenia, to wszyscy wciąż żyją ułudą utrzymani> a> i odbicia cen. Ciekaw jestem w oparciu o co ceny miałyby pozostać na takim samy> m> poziomie? Popyt już NIE WRÓCI,

Na pewno nie wróci szybko i na pewno nie w tej postaci. Wg najbardziej optymistycznych analiz analityków banków i dm wolumen kredytów sięgnie 40-50% poziomów z roku 2007 czy 2008 (po 60mld rocznie). Ja szacuje ze moze to byc nawet 10-20 mld a wtedy, tak samo jak poprzednio wzrosty, kreowane nie wartoscią towaru a ilością pieniądza skierowanego na dany rynek, mieszkania będa taniały. Trudno sie przyzwyczaić do gorszego (chory wzrost 300% tłumaczony był "naturalnymi prawami popytu i podaży" ale spadek nie jest juz z tych powodow mozliwy?) ale tak bedzie.
Drastyczne ogranieczenia w dostepnosci kredytów w drugiej połowie roku nałożą sie z gwałtownym wzrostem bezrobocia i nie nalezy liczyć na szybki powrót popytu. Dlaczego w II połowie? W I połowie dopiero 3miesieczne wypowiedzenia, rozwój kryzysu, pózniej letnie prace sezonowe, a po wakacjach apogeum kryzysu na rynku pracy.
Dlatego mimo, możliwego lekkiego - podkreslam jedynie możliwego, nie pewnego i jedynie lekkiego - złagodzenia polityki banków nie przełozy sie to znacząco na wzrost ilosci udzielanych kredytów.
Spadek cen mieszkan (wartosc zabezpieczenia) wzrost bezrobocia (przyrost złych kredytów) i upadłosci mogą dodatkowo zniechecic banki do udzielanai kredytów hipotecznych. Moze przejciowo dostepne (realnie) beda tylko kredyty z np 50% wkładem własnym? Kredyty na 100% praktycznie niedostepne (np dochody pow. 10 000zł netto/os)

> inwestorów. Ale teraz ci, którzy wejdą na rynek i kupią je taniej doprowadzą do> spadku cen do wartości realnych. Dlatego ostateczne ceny ukształtują się w> efekcie dwóch czynników:

Otóż to, dlatego nawet jak developer tłumaczy sie i płacze że "taniej nie może sprzedać" to nie bedzie to miało znaczenia jesli na rynek wejda mieszkania wybudowane taniej. Z tym że w 2009r spodziewam sie raczej czynniku "wyprzedaży" - byle sprzedać/pozbyc sie tego co sie ma.

Czynnik "kosztowy" czyli taniej produkuje wiec taniej mogę sprzedać, pojawi sie w 2010-2011r, jesli wiec ktos wczesniej nie sprzeda swojej wysokokosztowej inwestycji to moze wtedy zapomniec o jej sprzedazy z jakimkolwiek sensownym zyskiem.

> - działań komorników (fala przejęć mieszkań, których właściciele nie będą mogli > spłacać kredytów wskutek fali zwolnień, a ta dopiero przed nami) i syndyków (ju> ż
> ponad setka firm złożyła wnioski o upadłość, a niemal wszystkie w IV kwartale,

Działania komorników beda miec mocno ograniczone działania, zwłaszcza w detalu (ludziki) dlatego że mało mieszkań bedzie w ten sposob przejmowanych (za to może wzrosnąć fala rozpaczliwych prob wynajmu ogłoszenia typu "wynajme za rate kredytu" moga stac sie popularne).
Poza tyn na licytacje komorniczą nalezy sie stawic z gotowka a nie promesą kredytu dlatego z oferty tej bedzie korzystało wiec kilka procent osób zainteresowanych kupnem mieszkania.
Wieksze zanczenei moze miec np upadłosc developera np z gotowymi mieszkaniami - bank bedzie to na pewno probowal sprzedac zamaist bawic sie w najmy, czekanie na odbciei itp. Gotowka priorytetem w czasie gdy trzeba poprawiac wskazniki zamiast czekac na niepewne.

> Dlatego też spadek cen do poziomu odbicia potrwa jeszcze 2-3 lata. A realny > popyt w gospodarce oraz koszty wskazują ceny 20-30% wyższe od cen z 2004 na > poziom stabilizacji.
Bardzo prawdopodobne, że dużo ofert w memencie odbicia
> będzie niższych od tego poziomu.

To prawdopodobne, rynek nieruch. cechuje pewna inercja, uwazam też ze jesli kryzys bedzie głeboki przejsciowo mogą pojawić sie ceny na poziomie nawet 2002r plus inflacja, choc prognoza 2004+ jest na pewno bezpieczniejsza. Uwazam tez że to "odbicie" to bedzie za 4-5 lat i nie bedzie juz gwałtowne jak poprzednie wzrosty.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,778,89960830,89960830,Ceny_mieszkan_beda_spadac_jeszcze_pol_roku.html


Temat: Na klatkach schodowych spółdzielni Wielkopolank...
Lektura dla czlonków Wielkopolanki
Może u was był podobny mechanizm jak w jednej z warszawskich spółdzielni:
"Nasza historia jest dość długa, ale kluczowe jest to, że
spółdzielnia była mała. Mieliśmy ok. 450 członków, w większości
znających się, bo pracujacych w jednym z zakladów w Warszawie (ja już byłem
obcy).
Spółdzielnia wybudowała cztery ładne osiedla na Białołęce, z tym, że
przy czwartym już zrobiła przekręt, który w powiązaniu z kłopotami
rynkowymi wywalił brudy na światło dzienne. Otóż wzięty kredyt bank
słabo nadzorował i kupa kasy wyszła do wykonawcy za podstawie
protokołu odbioru za niewykonane prace podpisanego przez prezesa
zarządu. Bank kasę wypłacił, wykonawca zbankrutował wkrótce i
okazało się, że ludzie kasę wpłącili w 100% a osiedle jest zrobione
w 65%...a Bank kredyt każe spłacać. Przez jakiś czas udawało się
spłaty wrzucać w koszty i inne osiedla nie chwytały o co idzie. Aż
parę osób zorientowało się, że mamy najwyższe opłaty w okolicy.
Wielkość spółdzielni pozwalała na dość szybkie przeprowadzenie zmian
w składzie przedstawicieli, zarządu i RN. Problem w tym, że koniec
końców ktoś musiał te pieniądze zapłacić i nawet kilka kolejnych
zarządów niewiele mogło zrobić, gdyż nikt nie kwapił się do
zapłacenia za kredyt. Było to praktycznie zakleszczenie decyzyjne, a
bank dopominał się spłat.Dodatkowo te osoby, które mogły sobie
pozwolić na prezesurę miały jedynie koncepcję "wyciągania
spółdzielni z kłopotów" poprzez wyprzedaż majątku, który jeszcze był
(tereny parkingów osiedlowych). Dopiero jak komornicy zacisnęli
pętlę i SPEC odciął ciepło zima na 3 dni ludzie poszli po rozum do i
w nocnym głosowaniu RN wybrano na prezesa "jastrzębia", który miał
krótką koncepcję - negocjacje z największymi wierzycielami i
natychmiastowe przewłaszczenia zgodne z prawem. Sytuacja była
trudna, bo nikt z zewnątzr nie spodziewał się, że dojdzie do
upadłości. Gdyby tak się stało, to wierzyciele mogliby nam
pokrzyżować plany. Dodatkowo udało się załagodzić spory (pod groźbą
tego co będzie jak się nie dogadamy) i przeprowadzić przewłaszczenia
mimo, że nie do końca wszystko było poprawnie podzielone między
właścicieli (tzn. było prawnie ok, ale niektórzy chcieli się sądzić,
bo im wychodziło, że mają 1,5 kw. mniej niż na planach, albo miejsce
parkingowe za daleko od mieszkania). Po przewłaszczeniu ponad 50%
mieszkańców Zarząd przeanalizował ponownie sytuacje finansową i
złożył do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości, co też sąd na
pierwszym posiedzeniu uczynił. Syndyk, przychylny mieszkańcom i idei
wspólnot, doprowadził przewłaszczenia do końca (nie miał już wyjścia
- był w mniejszości) i spółdzielnia istnieć przestała. Co do banku,
to po zinwentaryzowaniu tego co zostało na osiedlu z mieszkań nie
sprzedane i po urealnieniu cen okazało się, że spokojnie jest z tego
pokrycie dla banku, choć nieco stracił. Mieszkańcy tego osiedla
nieco jednak i tak musieli dopłacić, ale nie tyle ile chciała
spółdzielnia.
Kluczem było współdziałanie i grupa ludzi, którzy poświęcili ogrom
swojego czasu na działanie w spółdzielni. Niestety ludzie zaczęli
wierzyć w to, że nie ma innej drogi dopiero jak mieli zimno w
mieszkaniach. Do tego momentu wierzyli jak w święty obrazek, że
Prezes mówi prawdę i , że spółdzielnię trzeba ratować, bo to jest
dobra idea.


Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,67,55597380,55597380,Na_klatkach_schodowych_spoldzielni_Wielkopolank_.html


Temat: Koniec największej afery budowlanej?
Czy to czeka Wielkopolankę?
Podaję opis, co dzialo sie w jednej ze spółdzielni warszawskich w podobnej
sytuacji jaka teraz jest w Wielkopolance. Ten opis zawiera też mechanizm
działania zarzadów spoldzielni w Warszawie, jaki mógł miec miejsce w
Wielkopolance - kasa, która gdzieś wyparowała.
"Nasza historia jest dość długa, ale kluczowe jest to, że
spółdzielnia była mała. Mieliśmy ok. 450 członków, w większości
znających się, bo pracujacych w jednym z duzych zakladów w Warszawie (ja już
byłem obcy).
Spółdzielnia wybudowała cztery ładne osiedla na Białołęce, z tym, że
przy czwartym już zrobiła przekręt, który w powiązaniu z kłopotami
rynkowymi wywalił brudy na światło dzienne. Otóż wzięty kredyt bank
słabo nadzorował i kupa kasy wyszła do wykonawcy za podstawie
protokołu odbioru za niewykonane prace podpisanego przez prezesa
zarządu. Bank kasę wypłacił, wykonawca zbankrutował wkrótce i
okazało się, że ludzie kasę wpłącili w 100% a osiedle jest zrobione
w 65%...a bank kredyt każe spłacać. Przez jakiś czas udawało się
spłaty wrzucać w koszty i inne osiedla nie chwytały o co idzie. Aż
parę osób zorientowało się, że mamy najwyższe opłaty w okolicy.
Wielkość spółdzielni pozwalała na dość szybkie przeprowadzenie zmian
w składzie przedstawicieli, zarządu i RN. Problem w tym, że koniec
końców ktoś musiał te pieniądze zapłacić i nawet kilka kolejnych
zarządów niewiele mogło zrobić, gdyż nikt nie kwapił się do
zapłacenia za kredyt. Było to praktycznie zakleszczenie decyzyjne, a
bank dopominał się spłat.Dodatkowo te osoby, które mogły sobie
pozwolić na prezesurę miały jedynie koncepcję "wyciągania
spółdzielni z kłopotów" poprzez wyprzedaż majątku, który jeszcze był
(tereny parkingów osiedlowych). Dopiero jak komornicy zacisnęli
pętlę i SPEC odciął ciepło zimą na 3 dni, ludzie poszli po rozum do i
w nocnym głosowaniu RN wybrano na prezesa "jastrzębia", który miał
krótką koncepcję - negocjacje z największymi wierzycielami i
natychmiastowe przewłaszczenia zgodne z prawem. Sytuacja była
trudna, bo nikt z zewnątrz nie spodziewał się, że dojdzie do
upadłości. Gdyby tak się stało, to wierzyciele mogliby nam
pokrzyżować plany. Dodatkowo udało się załagodzić spory (pod groźbą
tego co będzie jak się nie dogadamy) i przeprowadzić przewłaszczenia
mimo, że nie do końca wszystko było poprawnie podzielone między
właścicieli (tzn. było prawnie OK, ale niektórzy chcieli się sądzić,
bo im wychodziło, że mają 1,5 kw. mniej niż na planach, albo miejsce
parkingowe za daleko od mieszkania). Po przewłaszczeniu ponad 50%
mieszkańców Zarząd przeanalizował ponownie sytuacje finansową i
złożył do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości, co też sąd na
pierwszym posiedzeniu uczynił. Syndyk, przychylny mieszkańcom i idei
wspólnot, doprowadził przewłaszczenia do końca (nie miał już wyjścia
- był w mniejszości) i spółdzielnia istnieć przestała. Co do banku,
to po zinwentaryzowaniu tego co zostało na osiedlu z mieszkań nie
sprzedane i po urealnieniu cen okazało się, że spokojnie jest z tego
pokrycie dla banku, choć nieco stracił. Mieszkańcy tego osiedla
nieco jednak i tak musieli dopłacić, ale nie tyle ile chciała
spółdzielnia.
Kluczem było współdziałanie i grupa ludzi, którzy poświęcili ogrom
swojego czasu na działanie w spółdzielni. Niestety, ludzie zaczęli
wierzyć w to, że nie ma innej drogi dopiero jak mieli zimno w
mieszkaniach. Do tego momentu wierzyli jak w święty obrazek, że
Prezes mówi prawdę i że spółdzielnię trzeba ratować, bo to jest
dobra idea.









ak
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,67,55793418,55793418,Koniec_najwiekszej_afery_budowlanej_.html



STRONA GŁÓWNA - MACIEJ MORAWSKI ~ maciejmorawski

Designed By Royalty-Free.Org